piątek, 10 października 2014

HENNA I WŁOSY - CO NALEŻY WIEDZIEĆ

Ponieważ dostaję ostatnio duzo maili z pytaniem właśnie o wybrany przeze mnie sposób koloryzacji włosów, przygotowałam dziś dla Was post ze zbiorem najważniejszych informacji na ten temat. Najwięcej informacji znajdą tu osoby szukające wiedzy na temat hennowego farbowania na rudo :)

Na temat henny krąży w opinii publicznej całe mnóstwo legend, bajek i niesprawdzonych informacji, powielanych chętnie przez osoby, które z henną miały wspólnego niewiele albo zgoła nic. Stąd strach przed ziołowymi farbami, zupełnie bezpodstawny. Oczywiście, że henna nie jest dla każdego, i nie zawsze się sprawdzi, ale nie jest diabłem tak strasznym, jak go malują.

Zacznijmy od tego, co to w ogóle jest henna? Zwykle henną nazywa się wszelkie farby oparte na ziołowych składnikach, stąd panuje mylne przekonanie, że np.balsam  Venita to też henna. Niestety, tak nie jest. Henna to tylko i wyłącznie zmielone zioło lawsonia inermis, rosnące  w klimacie suchym i gorącym (głównie w Azji). Henna nie rośnie i nigdy nie rosła w żadnej z Ameryk, ani w Europie. Henna - ta prawdziwa, naturalna - ZAWSZE ma postać proszku o lekko zielonkawym zabarwieniu (wyjątkiem jest henna firmy LUSH ), i ZAWSZE farbuje włosy na odcienie miedzi i czerwieni, a to z racji zawartego w liściach barwnika zwanego lawsonem. Różne kolory mieszanek są wynikiem dodawania do zmielonych liści lawsonia inermis innych ziół, takich jak amla, indygo, bhringharaj czy katam.


Im drobniej zmielony proszek tym lepiej. Najlepszy to henna BAQ - body art quality, najlepiej dojrzałe, najdrobniej zmielone liście ziela. Mieszanki BAQ są stosowanie głównie do malowania ciała, ale tylko do roku od momentu zebrania - potem nadają się już tylko do farbowania włosów. Henna jakości BAQ daje nam gwarancję, że proszek jest naprawdę dobrze wyselekcjonowany, i nie posiada domieszek innych ziół ani soli metali ciężkich, które mogą alterować kolor.
To, jaki kolor otrzymamy, zalezy od wielu czynników, m.in. od naszego koloru włosów, od tego, czy włosy były wcześniej farbowane, rozjaśniane, od samej mieszanki i sposobu jej sporządzenia.Dlatego też w  przypadku henny nie można określić dokładnie,jaki kolor otrzymamy, opierając się na podstawie koloru jaki otrzymała znajoma/koleżanka/mama używając tej samej mieszanki.
Samo przygotowanie mieszanki jest proste, ale należy przestrzegać kilku zasad.
W przypadku czystej henny, za pomocą której chcemy uzyskać odcienie rudości, stosowany przeze mnie sposób (jest też wersja tylko z sokiem z cytryny, ale ja jej unikam, bo mam suche włosy) przygotowania jest następujący:
- proszek wsypuję do szklanej miseczki
- do mieszania mam przygotowaną ceramiczną łyżeczkę - unikam metalowych misek i łyżek, żeby zapobiec ewentualnym alteracjom koloru poprzez kontakt z metalem
- następnie zalewam proszek wodą w temperaturze ok. 80 stopni Celsjusza - nie zalewamy henny wrzatkiem, bo to zabije lawson i cała koloryzacja nie przyniesie efektu
- do mieszanki można dodać sok z cytryny - henna lubi kwaśny odczyn, więc sok z cytryny ułatwi uwalnianie się barwnika. Zamiast cytryny, która może wysuszać, możemy dodać np. sok z pomarańczy
- mieszamy papkę do momentu, aż konsystencją będzie przypominała śmietanę - pamiętajmy, by nie wlać od razu za dużo wody, zbyt rozrzedzona papka spłynie z włosów i jedynym sposobem na niezabrudzenie wszystkiego dookoła jest wiszenie nad wanną, natomiast jeśli papka wyjdzie zbyt gęsta, nie będziemy w stanie jej nałożyć w ogóle na włosy
- nakładamy ciepłą ale nie gorącą papkę na włosy. Tutaj niewprawionym osobom przyda się pomoc koleżanki lub mamy, bo jednak nakładanie henny wymaga pewnego nakładu pracy i czasu. Mój sposób? Zaczynam nakładanie od czubka głowy, wydzielam pierwsze pasemko, pokrywam je dokładnie henną nanoszoną pędzlem fryzjerskim, zawijam pasemko, biorę kolejne, pokrywam henną i nawijam na pierwsze ruchem "na ślimaka". I tak dalej, poruszając się rotacyjnie wokół własnej głowy
- po aplikacji papki zawijamy włosy w folię spożywczą, zakładamy czapkę i zapominamy o tym co mamy na głowie na najbliższe kilka godzin. Oczywiście, w takim stroju raczej nie wyjdziemy do ludzi i nie pokazemy sie publicznie, więc warto hennowanie wyznaczyć np. na spędzane w domu popołudnie. Hennę zostawiamy na włosach od godziny do kilku godzin - wiele zwolenniczek henny zostawia ją na włosach nierzadko na całą noc i spłukuje dopiero rano, ale warto dodac, że intensywność koloru zalezy od czasu, jaki trzymamy hennę na głowie
- po upłynięciu założonego przez nas czasu spłukujemy hennę. Do spłukiwania używamy tylko i wyłącznie czystej wody, nie stosujemy szamponów ani innych środków myjących, nie nakładamy odżywek i raczej unikamy olejowania. Dlaczego? Bo może to zakłócić proces utleniania się henny na włosach i kolor wyjdzie słabszy lub nie złapie w ogóle. 
- suszymy włosy, i uzbrajamy się w cierpliwość - pierwsze mycie włosów powinno nastąpić ok. 48 godzin po hennowaniu - spowodowane jest to tym, że henna cały czas utlenia się na włosach, i np. kolor następnego dnia po hennowaniu może być ciut ciemniejszy, niż początkowo się wydawało.

 Henna potrafi być zbawieniem dla czupryny. Odżywia, wzmacnia, dodaje blasku, chroni przed promieniowaniem UV (to dlatego, jeśli latem zrobicie sobie tatuaż z henny, potem w tym miejscu zostaje jasniejszy ślad - henna jest bardzo mocnym filtrem! ), nie działa drażniąco na skórę głowy tak, jak farby chemiczne. Henna to coś, co moje włosy uratowało od zniszczenia kompletnego - nigdy nie lubiłam mojego naturalnego koloru, i na czerwono-rudo zaczęłam farbować ponad 14 lat temu. Niestety, farby chemiczne bardzo osłabiły moje włosy, i podejrzewam, że gdyby nie henna, wczesniej czy później byłabym zmuszona wrócić do naturalnego koloru - a dodam, że nie stosowałam farb drogeryjnych, tylko profesjonalne, fryzjerskie, które teoretycznie mają za zadanie nie tylko koloryzować, ale tez mniej niszczyć włosy. 
Oczywiście, nie obyło się bez obaw i wątpliwości, które sama sobie rozwiewałam w praktyce. Pierwszy mit, jakoby henny nie wolno było stosować na włosach farbowanych chemicznie, obaliłam pierwszym i kolejnymi hennowaniami. Poniżej dowód: pierwsze zdjęcie przedstawia włosy hennowane w marcu 2013, kolejne włosy po farbowaniu chemicznym w maju 2013, i ostatnie - obecne - po kilkunastu już hennowaniach (zieleni brak, jak widać  ;)  ):


Nie jest prawdą, że naturalna henna na włosach traktowanych farbami chemicznymi da zieleń czy błękit. Podobnie jak nie jest prawdą, że raz nałożonej henny nie da się usunąć. Oczywiście, to jak mocno henna zwiąże się z keratyną, zależy od wielu czynników, a najbardziej od naszych włosów, więc jednym henna może się szybko wypłukać, u innych może złapać mocno już za pierwszym razem. Czysta, naturalna henna bez domieszek może być bez obaw nakładana na włosy wczesniej farbowane, i bez obaw możemy ją pokrywać innym chemicznym kolorem czy też rozjaśniać. Nie otrzymamy zieleni. Zielone tony natomiast na pewno uzyskamy, jeśli zechcemy zahennować włosy mieszanką henny i indygo lub katamu. Czyli jeśli użyjemy roślinnych farb, by uzyskać brąz, a nie rudość, a potem tak zahennowane włosy rozjaśnimy. Wtedy  otrzymamy zieleń. Dzieje się tak dlatego, że aby uzyskać brązowy odcień w farbach ziołowych miesza się hennę (lawsonia inermis) z indygo, które ochładza kolor i zabija czerwony barwnik, tworząc brązowobarwiącą mieszankę. Niestety, indygo jest niebieskie, i utleniając je otrzymamy zieleń i tego się nie da obejść, dlatego też wszystkim zastanawiającym się nad henną i innymi ziołowymi farbami powtarzam to samo: henna i jej pochodne nie są dla każdego! Jest to sposób koloryzacji wyłącznie dla osób, które są pewne koloru, jaki chcą mieć na głowie. Jeśli ktoś lubi eksperymenty, często zmienia kolor włosów, nie powinien decydować się na hennę i farby ziołowe nigdy, bo późniejsza zmiana koloru może nastręczyć pewne problemy. 
Decyzja jak każda inna zależy od Was, wymaga przemyślenia i zastanowienia się, ale wydaje mi się, że dla wielbicielek rudości henna może być doskonałą alternatywą do farb chemicznych. Mam nadzieję, że przynajmniej część wątpliwości rozwiałam, jesli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach lub w mailu, a szersze FAQ o hennie znajdziecie też w moim artykule.

5 komentarzy:

  1. Świetny wpis :) Naprawdę podoba mi się ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny kolor ! Ja ostatnio robiłam sobie bezbarwną hennę na głowie. I bardzo mi pomogła - odżywiła włosy i wręcz zlepiła rozdwojone końcówki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Twój wpis wiele mi wyjaśnił jeśli chodzi o hennowanie, za co jestem Ci bardzo wdzięczna :)
    Nie znałam przy pierwszym farbowaniu Twojego sposobu "na ślimaka", czego bardzo żałuję. Jednak na szczęście wszystkie pasma udało mi się pokryć, choć na głowie miałam niezły bałagan ;)
    Przy następnym podejściu o "ślimaku" na pewno nie zapomnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to najpraktyczniejszy sposób, wtedy ciężko pominąć jakieś pasmo i mam gwarancję, że dobrze nałożyłam :)

      Usuń