poniedziałek, 15 września 2014

LATO ZAKLĘTE W ZAPACH


Lato dobiegło końca, ale czy to oznacza, że słonecznych chwil nie da się przywrócić? Jest sposób, by sprawić, aby słoneczne wspomnienia stały się żywsze.W jaki sposób?
Zapachem. Zmysł powonienia jest czesto traktowany po macoszemu, a to dzięki niemu własnie gromadzimy  większość wspomnień . Najlepszym sposobem na przywołanie  wakacyjnych momentów jest (oczywiście, oprócz oglądania zdjęć z wypoczynkowych wojaży) przedłużenie czasu użytkowania  perfum używanych  latem. Na cięższe, zimowe zapachy przyjdzie jeszcze czas, tymczasem korzystajmy z flakoników z lekkimi, słonecznymi aromatami. Mózg nasz jest tak skonstruowany, że  niezależnie od nas każdy raz powąchany zapach zapisuje się w naszej pamięci powiązany z jakimś wydarzeniem.Na przykład Kasia kojarzyć się  będzie zawsze i chyba wszystkim z zapachem Dolce & Gabbana - Light Blue. Osobiście nie znam nikogo, komu ten zapach pasowałby tak doskonale ;)


Lekki, cutrusowy, orzeźwiający, przywodzi na myśl orzeźwiającą morską bryzę.



Morskie zapachy sama bardzo lubię. Do moich  faworytów na lato należy Inis Energy of the Sea. Z każdej podróży do Irlandii przywożę flakonik, bo tylko tam ten zapach jest dostępny stacjonarnie. Zapach typu unisex - mój Mąż również go  używa. Orzeźwiający, pobudzający,kojarzy się z otwartym oceanem.  Część dochodów ze sprzedaży jest przekazywana na założoną przez markę fundację Irish Whale & Dolphin Group  , która ma na celu przybliżenie ludziom zwyczajów ssaków morskich oraz propagowanie konieczności ochrony ich samych i ich środowiska. 
Davidoff Cool Water Woman natomiast to zapach  przywodzący na myśl letnie wieczory - butelka przypominająca kroplę wody zawiera aromat dodający energii, orzeźwiający, ale też zawierający nutkę słodyczy i zmysłowości.


Acqua di Gioia - zapach inspirowany tropikalna wyspą i orientalnym lasem. Zapach, który nasza Aga uwielbia - z czego się cieszę, bo też go lubię i czasem zdarzy mi się jej podkraść flakonik :) Essenza to mocniejsza wersja tego zapachu, więc sprawdzi się też doskonale jesienią.


Morskie bryzy, orzeźwiający chłód, a co z upałem? Zapach, w którym zakochałam się rok temu, zawsze kojarzy mi się ze słońcem, wypaloną słońcem łąką i... pomarańczami.  Roger & Gallet Bois d'Orange to pomarańczowa wersja Light Blue D&G - do takiego wniosku doszłyśmy wspólnie z Kasią. Mój ulubiony ostatnio zapach codzienny, do tego stopnia, że zakupiłam również suchy olejek do ciała z tej samej serii.


A wasze wspomnienia? Z jakimi zapachami je kojarzycie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz