czwartek, 5 czerwca 2014

HAIR CARE BEFORE SUMMER

Lato przybywa! Przynajmniej powinno niebawem ;)
W związku z tym czas odpowiednio się do niego przygotować. Zapewne stali Czytelnicy pamiętają mój ubiegłoroczny post o keratynowym wygładzaniu, gdzie opisywałam przyczyny sięgnięcia po ten produkt i jak wykonać zabieg. Zabieg coraz popularniejszy, ale tez budzący coraz częściej kontrowersje i watpliwości. Ponieważ akurat niedawno siostra sobie prostowała włosy, a dwa dni temu ja sama wykonałam zabieg ponownie, pomysł na uzupełnienie poprzedniego posta sam się nasunął.

Często, kiedy mówię, że prostuję włosy keratyną, spotykam się z pytaniami "Nie boisz się, że zniszczysz włosy????" Keratynowe wygładzanie ma tyluż zwolenników, co przeciwników. Ja zdecydowanie należę do pierwszej grupy. Nie wyobrażam sobie siebie w naturalnie kręconych włosach, owszem, od czasu do czasu jak najbardziej, ale włosy kręcone są kapryśne i nigdy nie wiadomo, co im przyjdzie "do głowy", a ja nie posiadam zbyt wiele cierpliwości. Prostownica wymaga tez czasu, a i codziennie jej używanie dobroczynnie na włosy nie działa na pewno. Keratynowe prostowanie wydaje się idealnym rozwiązaniem, skąd więc obawa przed nim?Podejrzewam,że ze zbyt małego zgłębienia tematu i niewłasciwego wykonania całego procesu. 


Zanim radośnie zabierzemy się do dzieła, warto dokładnie przeczytac instrukcję aplikacji wybranego przez nas produktu, zawsze stosować się do zaleceń producenta, jeśli nie mamy doświadczenia, i nie eksperymentować. Oczywiście, że wielokrotne prasowanie włosów prostownicą w temperaturze 230 stopni Celsjusza nie pozostaje im obojętne, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że robimy to raz na teoretycznie trzy miesiące, przy okazji wprasowując we włosy dodatkową porcję ich naturalnego budulca, szkodliwość użycia prostownicy wydaje się dużo mniejsza. Warto pamiętać tez o istotnej rzeczy - keratynowe wygładzanie to zabieg regenerujący, ale zniszczone włosy, którym nie zapewnimy przed zabiegiem i po jego wykonaniu odpowiedniej pielęgnacji, może tylko dobić. Dlaczego? Keratyna, którą wprasowujemy, to proteina, białko - budulec. Trzeba mu zapewnić odpowiednią ilość wilgoci. Czyli inaczej - włosy trzeba nawilżyć, w przeciwnym wypadku keratyna może nam włosy wykruszyć. Mój sposób? Właściwie nie tyle sposób, co zwykła, codzienna pielęgnacja - mam suche włosy, więc stawiam na nawilżanie. Przy przedostatnim myciu włosów tuż przed prostowaniem daję im solidną porcję mocno nawilżającej maski z dodatkiem soku z aloesu (moją ulubioną jest NaturVital z aloesem i jałowcem), podobnie nawilżam włosy przy pierwszym myciu po wykonaniu zabiegu. Wygładzam włosy keratyną już dwa lata (oczywiście nie co miesiąc ;)  ) i nie zauważyłam kompletnie żadnych zniszczeń, wręcz przeciwnie.
Istotna tez jest częstotliwość wykonywania zabiegu - wg mnie optymalnie jest robić go dwa razy w roku.


Słyszałam też, że wykonanie zabiegu jest skomplikowane. Owszem, może być - tego nie neguję. Ja np. nie lubię chodzić do fryzjerów ( znacie to uczucie, kiedy prosicie o podcięcie końcówek, a tracicie połowę włosów? ;)   ), stąd też wypracowałam sobie różne pomocnicze nawyki. Rzecz, która z zasady skierowana jest do włosów kręconych - dyfuzor - przydaje mi się bardzo do podsuszenia włosów z nałożoną keratyną, a jednocześnie doskonale je rozczesuje, przygotowując do łatwiejszego późniejszego prostowania. Wszelkiego rodzaju spinki żabki i klamerki też są praktyczne, jeśli jednak wiemy, że możemy sobie nie poradzić, warto poprosić o pomoc koleżankę, siostrę lub mamę.
Niektórych odstrasza zapach - jak już pisałam w poprzednim poście, zabiegu wygładzania nigdy nie wykonujemy w małej, ciasnej łazience, ani w szczelnie zamkniętym pomieszczeniu! Najlepiej zorganizować  sobie miejsce pracy w przewiewnym pokoju lub balkonie, ponieważ o ile sama keratyna ma dość przyjemny zapach, podgrzewanie jej prostownicą może podrażnić śluzówki.
Zwykle przez pierwsze dni po zabiegu włosy wyglądają jak przyklapnięte - to przejściowe. Pamiętajmy, by nigdy nie nakładac keratyny u nasady włosów, nakładajmy ją 2 cm poniżej. Efekt przylizania znika przy pierwszym pozabiegowym umyciu.

Dlaczego najczęściej wykonuję zabieg przed latem, mimo iż słona i chlorowana woda wypłukują keratynę z włosów i  efekt prostych włosów szybciej znika? Właśnie dlatego, że woda morska i basenowa wypłukują keratynę. Brzmi jak paradoks, ale mam teorię - oczywiście naukowo nie potwierdzoną - że jeśli dołożę włosom keratyny, to najpierw wypłucze się własnie ta "dodatkowa", a nie ta, która już we włosie jest.  Oczywiście, sama keratyna nie ochroni włosów całkowicie, warto zabezpieczać je na plaży dodatkowo olejkami, serum, kapeluszem czy - tak jak ja - henną. 

Czy rzeczywiście keratyna prostuje i odbudowywuje włosy? Efekty i czas trwania są różne przy różnych czynnikach zewnętrznych, sposobie pielęgnacji i samych włosach, stopień wygładzenia też zależy od włosów, które zabiegowi poddajemy, ale tak, keratyna działa. Na mojej siostrze:


na koleżance:


i na mnie samej. A więc:


Dodatkowo dodam, że zabieg nie prostuje włosów na amen, nie niszczy naturalnego skrętu, a już na pewnio nie robi tego keratyna, którą ja stosuję - Cocochoco. Zdjęcie w lokach naturalnych zostało zrobione jakieś pół roku po prostowaniu :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz