wtorek, 1 kwietnia 2014

WYPADANIE WŁOSÓW -JAK Z NIM WALCZYĆ....

...i wygrać?


Śledzące bloga, a zwłaszcza posty urodowe, na pewno kojarzą, że udało mi się dość skutecznie ograniczyć wypadanie włosów. Z problemem tym zmagałam się odkąd pamiętam, i chyba nie ma kobiety, która nie miałaby tego problemu. O ile niewielka ilość wypadających włosów nie stanowi problemu, o tyle wypadanie w skali zapychającej odpływ wanny czy brodzika już problem stanowić może. A tak właśnie leciały mi włosy. W końcu zaczeły przypominać smutne, przerzedzone strączki. Wypowiedziałam problemowi wojnę - i chyba mogę uznać, że ją wygrałam :).
Nieprzypadkowo post na ten temat pojawia się teraz - w końcu mamy wiosnę. Ten wspaniały czas, zwiastujący definitywny koniec zimy, oprócz radości, niesie też ze sobą klasyczne probemy związane z przesileniem wiosennym. Zmęczenie, brak energii, wypadanie włosów... Każda kobieta wie, jak bardzo demotywujace jest wyciąganie garści włosów ze szczotki, jak denerwujące potrafi być znajdywanie własnych kosmyków wszędzie, tylko nie tam, gdzie ich miejsce. Nie po to o nie dbamy, by mieć ich coraz mniej na głowie. Zrobiłam dla Was spis kroków pielęgnacyjnych, które mi pomogły - być może komuś podsuną pomysł, gdzie może leżeć problem nadmiernego wypadania włosów.
U mnie przede wszystkim główny problem leżał w kolorze włosów - jestem naturalną blondynką, ale to najmniej lubiany przeze mnie kolor włosów. Tzn. u kogoś go lubię, ale na własnej głowie go nie zniosę, toteż przez ponad 12 lat farbowałam włosy na różne odcienie rudości. Zawsze chemicznymi farbami - najpierw drogeryjnymi, potem fryzjerskimi. Niestety, najlepszego wpływu na kondycję i stan włosów farbowanie nie ma, a moje wymarzone rudości mają jeden problem - szybko blakną i płowieją, więc aby kolor był żywy i piękny, farbowałam co najmniej co 3 tygodnie. Łatwo przeliczyć dawkę "dobroczynnej" chemii, jaką przez 12 lat aplikowałam włosom. Nic dziwnego, że w koncu zaczęły lecieć garściami. Zaczęłam szukać farb mniej szkodzących włosom - i tak odkryłam hennę. 
Dla mnie okazała się wybawieniem - 100% ziołowy skład, zero dodatków chemicznych, działanie odżywcze, regenerujące i ochronne. Do tego kolor, który się nie wymywa! Przynajmniej u mnie ;) Przejście z chemicznych farb na naturalne okazało się przełomowym momentem dla moich włosów, od momentu pierwszego kontaktu z henną ich stan tylko się poprawia. Jednak zaznaczyć trzeba, że henna nie jest dla każdego - nie jest to wyjście dla osób lubiących zmieniać kolor włosów co kilka miesięcy, ponieważ o ile czysta naturalna henna (100% lawsonia inermis) może być potem poddawana zabiegom takim jak trwała, farbowanie chemiczne czy rozjaśnianie, o tyle mieszanki henny i indygo na pewno nie są dla osób, które planują rozjaśnianie włosów (takie mieszanki mogą dać zieleń po rozjaśnieniu). Henną warto się zainteresować, ale trzeba też podejść do niej, realnie oceniając nasze zamiary na przyszłość - ja mam zamiar pozostać ruda forever, więc dla mnie henna to idealny wybór :)

Bardzo często przyczyną wypadania jest niewłaściwa pielęgnacja skóry głowy. Nie odżywiana, przesuszona lub wręcz przeciwnie – ze skłonnością do przetłuszczania, potrafi się zbuntować, mieszki włosowe słabną, a w epokach przejściowych bywają już i tak osłabione, i efekty jakie są, każdy widzi. Walka o zdrowe włosy zaczyna się już przy cebulkach, dlatego warto zadbać o właściwą pielęgnację skalpu.


Jednym z hitów w pielęgnacji skalpu mogą okazać się ziołowe olejki, jak np.ten ze zdjęcia – Dabur Vatika. Olejek kokosowy sam w sobie jest niezwykle nawilżający, wspomaga gojenie się ran i egzem, wzmacnia cebulki włosów, zwiększa ukrwienie skóry i doskonale radzi sobie z łupieżem. Olejek Vatika dodatkowo wzbogacony jest w wyciągi z ziół bardzo przyjaznych włosom, takich jak np. amla, zwana tez agrestem indyjskim (która doskonale wzmacnia cebulki włosów i zapobiega wypadaniu, jest też mocnym antyoksydantem, a to za sprawą dużej zawartości witaminy C), neem czy lawsonia inermis, popularnie znana jako henna. Olejek w temperaturze pokojowej ma konsystencję stałą, po lekkim podgrzaniu zmienia się w płyn.Wystarczy wsmarować ok. 5-10 ml w skórę głowy na przykład na pół godziny przed myciem włosów – spokojnie, nie skończymy z tłustymi strąkami,olejek bardzo dobrze się zmywa nawet delikatnym szamponem, a przy systematycznym stosowaniu na pewno zauważymy poprawę! Olejek kokosowy – niekoniecznie Vatika – jest łatwo dostępny w sklepach ze zdrową żywnością. Aby wzmocnić jego działanie, można mieszać go z odrobiną olejku rycynowego, który również ma dobroczynne działanie na skórę głowy, ale stosowany sam może okazać się zbyt ciężki do zmycia, niestety.



Przy walce z wypadaniem istotne jest tez to, czym myjemy włosy i skórę głowy. Ten temat poruszyłam już tutaj.Wziąwszy pod uwagę fakt, że szampon jest trzymany na włosach krócej, niż jakikolwiek inny produkt pielęgnacyjny, najlepiej wziąć po uwagę jego cechę główną – oczyszczanie. Powinien dobrze usuwać zanieczyszczenia, ale jednocześnie nie podrażniać skalpu. Często przyczyną wypadania są mocne pianotwórcze detergenty stosowane w szamponach, takie jak sodium lauryl sulfate, czy sodium lareth sulfate, oznaczane skrótowo jako SLS/SLES. Nierzadko zmiana tych silnych detergentów na słabsze, mniej pianotwórcze, przynosi zauważalną redukcję wypadania.


Skutecznym  pomocnikiem w walce z wypadniem są wcierki i odżywki do skóry głowy. Moja ulubiona to produkt polskiej firmy Farmona – wcierka Jantar. Bogata w naturalne ziołowe ekstrakty, d'panthenol, witaminy A, E, F, H, zawiera też wyciąg z bursztynu – to wszystko po to, by ograniczać wypadanie, stymulować porost włosów, i czynić nasze włosy mniej podatnymi na uszkodzenia. Najlepiej aplikować bezpośrednio na skalp za pomocą strzykawki – sprawdzony, najmniej kłopotliwy sposób :) Opakowanie wystarcza na ok. 3 tygodnie kuracji, potem dobrze zrobić tygodniową przerwę. Mi znacznie ograniczyła wypadanie, a co istotne, spowodowała wysyp tzw. baby hair, czyli nowych włosków, które radośnie sobie rosną i tworzą mi nową grzywkę :D Cieszy mnie to tym bardziej, że zakola to był mój kolejny problem, cały czas myślałam, że  uwarunkowany genetycznie i nie da się z nim nic zrobić, a tu proszę, takie miłe rozczarowanie :D Zwróćcie uwagę na ten rodzaj kosmetyków do włosów, asortyment wcierek na rynku kosmetycznym ciągle rośnie, i na pewno każdy, kto szuka, znajdzie coś dla siebie - można też zrobić własną w oparciu o wiedzę o ziołach, ale to już temat na inny post ;)




Oprócz wcierek dobrze też zwrócić uwagę na maski odżywiające skórę głowy – często traktujemy ją po macoszemu, dbając tylko o włosy na długości, a nie możemy zapominać, że piękny włos ma swój początek w cebulce. Wybierajmy maski o wartościowym składzie – takie są na pewno maski NaturVital, moje ulubione. Zawierają mnóstwo witamin, ekstrakty z kiełkujących nasion, oleje, sok z aloesu, wyciąg z żeń-szenia, znany z właściwości pobudzających ukrwienie – nakładany na skalp zmniejsza wypadanie włosów i pobudza ich wzrost. Maski są bardzo wydajne, wystarczy ich niewielka ilość, stosujemy zarówno na długość włosów, jak i na skórę głowy. Ja osobiście uwielbiam dodawać do nich półprodukty, takie jak kwas hialuronowy, spirulina w proszku czy sok z aloesu - takie mixy potrafią dać oszałamiające efekty! Maski, które można wcierać również w skórę głowy, to doskonały substytut dla osób, które nie do końca wierzą w namaszczanie skalpu olejkami – maski są wygodniejsze w aplikacji, i zmycie ich na pewno jest łatwiejsze niż zmycie olejku – maskę wystarczy spłukać wodą. 



Bardzo często pierwszym, po co sięgają osoby zmagające się z wypadaniem włosów, są suplementy diety. Nie byłam wyjątkiem ;) Pamiętajmy, by wybierać je z głową. Niekoniecznie drogi produkt jest najlepszy, warto dopytać farmaceutę o składy suplementów, lub samemu poczytać dostępne opinie użytkowników. I być systematycznym – suplement nie zadziała w miesiąc, nie ma na to szans. Jego działanie jest długofalowe, i efektów nie spodziewajmy się od pierwszej tabletki. Ja mój zestaw silica + spirulina łykam nieprzerwanie od prawie dwóch lat. Pomocne bywa tez picie naparów z ziół – herbatki z pokrzywy czy skrzypu polnego mogą mieć dobroczynny wpływ nie tylko na naszą czuprynę, a kosztują naprawdę niewiele!



Jesteś tym, co jesz - to powiedzenie nigdzie nie sprawdza się tak dobrze, jak w przypadku włosów. Tym bardziej, że włosy są na samym końcu naszego łańcucha żywieniowego, dostają resztki z tego, co wykorzysta organizm, jeśli więc nasza dieta jest uboga w witaminy i mikroelementy, nasze włosy będą coraz słabsze. Wiosną mamy zwykle dużo większą ochotę na warzywa i owoce.Wykorzystajmy to i  pamiętajmy o nich, komponując naszą dietę – to, co jemy, odbija się na wyglądzie i stanie naszej cery i włosów. Wprowadzajmy do diety ryby , pestki, ziarenka - to wszystko po pewnym czasie da efekty, które potrafią zaskoczyć ;)

Mam nadzieję, że spis czynników, które mi pomogły zwalczyć wypadanie, pomoże jeszcze komuś - pamiętajcie, z utratą włosów można wygrać, trzeba tylko wiedzieć, co jest największym sprawcą szkód. Czasem są to  banalne codzienne czynności i przyzwyczajenia, ale jeśli wszystko zawodzi, warto wybrać się do lekarza w celu sprawdzenia, czy wszystko jest tak, jak być należy. Wiadomo, że całkowicie powstrzymać wypadania nie jesteśmy w stanie, jest to naturalny proces, ale można go zredukować do naprawdę minimalnego minimum ;)

4 komentarze:

  1. Dla mnie jest jeden ratunek- peruka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego tak drastycznie, jesli można wiedzieć?

      Usuń
  2. a moze post o farbowaniu wlosów henna? bo jestem bardzo zainteresowana tematem, a wiedzy zadnej jeszcze nie posiadam. kiedys mi sie wydawalo, ze henna to tylko na czarno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Henną absolutnie nie zabarwisz włosów na czarno ;) Henna to czerwony barwnik otrzymywany z rośliny lawsonia inermis, na czarno barwi włosy indygo nakładane wcześniej na podkład z henny. Ogólnie przyjęło się, że wszystkie naturalne farby do włosów na bazie henny nazywa się henną, mimo, że niektóre mieszanki lawsonu mają bardzo mało. Naturalna koloryzacja to bardzo obszerny temat, myślę, że warty poruszenia w poście, spróbuję coś takiego przygotować :)

      Usuń