środa, 5 czerwca 2013

Hiszpańskie sieciówki, znane i nieznane - przez nas noszone i lubiane - El Corte Ingles

Będzie o tym, jak z małego zakładu można rozwinąć prężnie działającą sieć domów towarowych. Nie, nie będzie o Inditexie, jeszcze nie ;).
Dziś przybliżę Wam historię najprężniej działającej w Hiszpanii sieci domów towarowych – El Corte Ingles. Każdy, kto kiedykolwiek był w Hiszpanii, na pewno spotkał się w ich logo:


Zielony trójkącik – chorągiewka z charakterystycznym białym napisem. Punkt odniesienia do wszystkich zakupów. Mekka Hiszpanów. Przynajmniej tych, którzy ponad cenę zdecydowanie stawiają jakość, obsługę i podejście do klienta. El Corte Ingles jest jak Harrod's brytyjski. Ma wszystko, a jeśli nie ma, to mieć będzie. A jeśli nie będzie miał, to znaczy, że jest nie do zdobycia. Po kilku latach w Hiszpanii już wiem, że El Corte Inglesu obrażać nie wolno. Skarżyć się nań nie powinno. To tak jak z drużyną Realu Madrid – nie muszę ich lubić, ale nie należy tego głośno mówić ;).
Przyznam szczerze, że początkowo nie rozumiałam fenomenu tych sklepów,dopiero z czasem zrozumiałam, o co chodzi. W ich wnętrzu można się poczuć wyjątkowo – są to sklepy skoncentrowane na sprzedaży wszystkiego, od rzeczy banalnych jak niezbędne życiu artykuły spożywcze (często ekskluzywne), poprzez kosmetyki, odzież, dodatki,RTV, AGD, po podróże. A wszystko zaczęło się w 1935 roku od małego zakładu krawieckiego na ulicy Preciados, na zbiegu ulic Carmen i Rompelanzas.
źródło: www.imagen-historia.blogspot.com
Don Ramon Areces Rodriguez , przy pomocy swego wuja, Cesara Rodrigueza, wykupił rzeczony zakład, by rozpocząć swoją przedsiębiorczą przygodę. W 1939 roku, po wojnie domowej, Don Ramon wykupuje 5-piętrowy lokal przy ulicy Preciados 3 w Madrycie :
gdzie powoli, ale systematycznie swoje przedsiębiorstwo. W 1940 roku Ramon zakłada spółkę El Corte Ingles, ze swym wujem jako wspólnikiem. Początkowo skoncentrowany na odzieży męskiej i dziecięcej, w 1941 roku wprowadza linię dla kobiet. W nowym lokalu sprzedaży dedykował tylko parter nowego nabytku, jednak sukcesywnie, po kolejnych reformach i nowym nabytku lokalu przy tej samej ulicy, ale pod numerem 5, zwiększył powierzchnię sprzedaży do 4000 m2 . Wprowadzony został system sprzedaży poprzez wyspecjalizowane departamenty, tak charakterystyczny dla wielkich domów towarowych. 

źródło: blog.fernandodecordoba.es
Lata 60te były bardzo istotne w rozwoju El Corte Inglesu – otwierano wtedy nowe centra w Bilbao, Barcelonie, Sevilli, Madrycie, sukcesywnie zwiększając zasięg. Od tamtego czasu nic już nie zatrzymało popularności El Corte Inglesu. I trudno się dziwić, jest to coś w rodzaju ekskluzywnego centrum handlowego- wchodzimy, możemy zrobić zakupy spożywcze, które zostaną nam dowiezione pod wskazany adres, podczas gdy my udajemy się piętro wyżej, gdzie przechadzamy się wśród stoisk Chanel, Diora, Lancome, zastanawiając się, czego to brakuje w naszej kosmetyczce, przemiłe panie z obsługi dwoją się i troją, by nam dogodzić, po czym wypięknione na licu udajemy się na kolejne piętro, gdzie możemy przebierać i wybierać wśród fatałaszków, obuwia i akcesoriów najbardziej prestiżowych firm i marek świata. El Corte Ingles prowadzi sprzedaż wszystkich znaczniejszych w świecie mody marek, od rodzimych (które wyszczególnimy wkrótce ;)  ), jak Mascaro, Lodi, Gloria Ortiz, Pura Lopez, Custo Barcelona, poprzez marki międzynarodowe, jak Georges Rech, Hugo Boss, Just Cavalli, Lacoste, Ralph Lauren, Michael Kors czy Tommy Hilfiger.
Wysoka jakość produktów, doskonała obsługa, unikalne i oryginalne często rzeczy czynią z El Corte Inglesu dom towarowy na naprawdę wysokim poziomie. Warto tam zajrzeć, choćby po to, by nacieszyć oczy wnętrzem, które w niektórych centrach potrafią być oszałamiające !

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz