środa, 24 kwietnia 2013

I want my hair straight....

.... czyli słów kilka o keratynowym wygładzaniu włosów.

 botki/ booties -Gloria Ortiz, spodnie/ trousers - Stradivarius (old) , kurtka /jacket - Inuvik (old), zegarek / watch - Fossil



Moje włosy zawsze były kręcone. Bardzo. Nie do końca to lubiłam. Ileż ja się dziwnych wynalazków otestowałam - prasowanie włosów żelazkiem przez ręcznik to chyba najmniej dziwna czynność, jaką za młodu wykonywałam.  Potem te moje sprężyny polubiłam na jakiś czas, i pozwoliłam żyć własnym życiem, ale wizja prostych włosów nigdy tak naprawdę mnie nie opuściła. Oczywiście, wynalazek techniki, jakim jest prostownica, bardzo szybko u mnie zagościł . Jednak codziennie prostowanie plus farbowanie niekoniecznie wpływają dobrze na kondycję włosa, dlatego kiedy usłyszałam o keratynowym wygładzaniu, wiedziałam, ze wczesniej czy później to zrobię.Oczywiście, ponieważ nie przepadam za wizytami u fryzjera, od razu zaczęłam sprawdzać, czy jest możliwość wykonania tego zabiegu własnoręcznie w domu. Okazało się , że tak, toteż niezwłocznie przeczytałam wszystko, co istotne w internecie na ten temat znalazłam, po czym zakupiłam rzeczony produkt i wzięłam się do dzieła .A ponieważ akurat wczoraj wykonywałam cały zabieg, więc przygotowałam mały reportaż o tymże - być może wątpiącym i zastanawiającym się pomoże w decyzji.



Czym w ogóle jest keratyna? Jest to białko będące naturalnym budulcem łodygi włosa. Keratyna wchodzi również w skład osłony włosa. Niestety, włosy pod wpływem czynników zewnetrznych (słońce, wiatr, woda, szczotkowanie) traca ten naturalny budulec.Jak dodamy do tego farbowanie, mieszkanie w ostrym, słonecznym i suchym klimacie, to bardzo szybko z dość zdrowych włosów otrzymamy miotełki. Ja sięgnęłam po keratynę głównie dlatego, że chciałam włosom zaoszczędzić codziennego prostowania, a kiedy okazało się, że cały zabieg doskonale regeneruje włosy, na stałe włączyłam go do mojego programu pielęgnacji włosów.

Od czego zacząć? Od wyboru odpowiedniego produktu. Szukając, trafiłam w internecie na wiele marek, zastanawiałam się nad Encanto, ale w końcu mój wybór padł na Cocochoco, bo wg danych producenta ta keratyna nie zawiera formaldehydu (tak, tak, jestem z tych maniaczek, co na skład patrzą najpierw ). Cały skład produktu możecie poznać tu : skład 

Czego potrzebujemy do wykonania całej procedury (czy raczej czego używam ja):
-keratyna
-prostownica
-rękawice ochronne
-miska szklana
-pędzel fryzjerski
- grzebień z szeroko rozstawionymi końcami
- koszulka spisana na straty lub peleryna fryzjerska

PAMIĘTAJMY, BY ZABIEGU NIE WYKONYWAĆ W SZCZELNIE ZAMKNIĘTYM POMIESZCZENIU- SAMA KERATYNA ŁADNIE PACHNIE, ALE PODCZAS NAKŁADANIA JEJ NA WŁOSY I WPRASOWYWANIA MOŻE PODRAŻNIĆ ŚLUZÓWKI!


1. Przed wykonaniem wygładzania producent zaleca zastosowanie specjalnego, oczyszczającego szamponu. Ma to o tyle sens, jeśli ktoś używa szamponów z silikonami, ja używam szamponu bez silikonów, sulfatów i parabenów, więc uznałam, że ten punkt mogę ominąć, zazwyczaj myję włosy dzień wcześniej, po myciu nie nakładam już odżywki (chodzi o to, by nic włosa nie oklejało, aby keratyna miała do niego łatwy dostęp), zostawiam do wyschnięcia, i następnego dnia od rana biorę się do dzieła.

2. Odpowiednią ilość keratyny wylewamy do miseczki - będzie się ją nam łatwiej nakładało (z miski łatwiej nabrać pędzelkiem). Jak widzicie na zdjęciach, na włosy o długości do łopatek zużywam ok. 2/5 buteleczki  o pojemności 250 ml.



3. Nakładanie keratyny.Nie trzeba jej z niczym mieszać, jest od razu gotowa do nałożenia.  W gruncie rzeczy, nakładanie keratyny przypomina nakładanie farby do włosów, z tą różnicą, że keratyny nie nakładamy u nasady włosów!!!! Nakładamy ją ok. 1,5 cm od nasady włosów, i rozprowadzamy po same końcówki. Tu mi przydaje się grzebień, po nałożeniu keratyny delikatnie rozczesuję pasma, i przechodzę do kolejnej warstwy.
I istotna informacja - włosy muszą być bardzo dobrze rozczesane przed zabiegiem!!!

4. Czekanie tudzież wykorzystanie czasu na inne czynności. Nałożoną keratynę zostawiamy na włosach na ok. 40 minut wg danych producenta, ale ja zostawiam nieraz na około godzinę, i nic się nie dzieje. Po tym czasie suszymy włosy średnim nawiewem suszarki.Ja używam dyfuzora, którym dodatkowo rozczesuję włosy- ułatwia mi to potem prasowanie. W momencie, kiedy będą już całkiem suche, przystępujemy do działania właściwego, czyli wprasowywania keratyny.


5. Prostownica. Bardzo ważne jest, jaką maksymalną temperaturę osiąga ta używana przez nas. Temperatura optymalna zalecana przez producenta to 230 stopni C. W niższej temperaturze po prostu nie wprasujemy keratyny odpowiednio dobrze. 

6.Samo prostowanie wykonujemy jak zwykle, z tą różnicą, że po każdym paśmie przesuwamy płytki po kilka razy. Nie bierzmy zbyt grubych pasemek, lepiej dłużej, a dokładniej, niż szybko, a byle jak ;)  Prostując , układamy włosy jak zwykle. To jest chyba najbardziej pracochłonna część zabiegu.


7. Po wprasowaniu keratyny zostawiamy włosy w spokoju na 48-72 godziny. Przez ten czas nie można włosów upinać, spinać, splatać. Nie należy ich przez ten czas moczyć.Nie myć. Unikać czynności prowadzących do produkcji potu. Jednym słowem, jesteśmy pod ochroną przez ok. 3 dni. Nie biegamy, nie ćwiczymy, nie sprzątamy, bo się upocimy, nie gotujemy, bo przesiąkniemy zapachami kuchennymi, nie jeździmy motorem, bo trzeba włosy zaplatać w warkocz, a to zabronione, i tak dalej ;)  Przez te pierwsze 2-3 dni włosy będą jak nie nasze, sprawiają wrażenie obcych i martwych (wiem, śmieszne uczucie, wszak włos i tak jest martwy , nie umiem jednak tego inaczej opisać), ale odczucie dziwności znika po pierwszym myciu.

8.  Po odczekaniu wyżej wspomnianego czasu myjemy włosy normalnie. Rozczesujemy, układamy , zostawiamy do wyschnięcia i gotowe .

I to jest cała filozofia :)
Czy  zabieg jest trwały? W moim przypadku mogę zapomnieć o prostownicy na ok. 3/4 miesiące. W lecie niestety efekt trwa krócej. Dlaczego? Ano dlatego, że codziennie bywam na basenie i bardzo często jeździmy na plażę, a woda morska i woda z basenu wypłukują keratynę. Podobnie szampony z SLES i SLS. Producent zaleca stosowanie specjalnych szamponów i odżywek z dodatkiem keratyny, aby przedłużyć trwałość efektu, ja osobiście takich nie używam - myję szamponem TBS z miodem, czasem do odżywki lub maski dodam kapsułkę keratynową GAL'a:



Jeśli ktoś farbuje włosy, zaleca się odczekać między jednym a drugim zabiegiem około dwóch tygodni. Keratyna nie zmienia mocno koloru włosów,może go lekko rozjaśnić, właściwie jedyne co zmienia, to stan włosów - na lepszy :D
Jedyne, czego jeszcze nie testowałam, to farbowanie henną po keratynie- keratyna po hennie wychodzi bez szkody dla włosów ogólnego aspektu, nie wiem, jak będzie w drugą stronę, ale to przetestuję za tydzień :) 
Na koniec małe porównanie - z lewej  włosy przed zabiegiem, z prawej tuż po. Hm..... Dopiero na prostych włosach widać, jak konieczna jest już henna :D


Na koniec cena - buteleczka 250 ml w zależności od punktu zakupu kosztuje około 200 zł. Mi wystarczała do tej pory na trzy razy, teraz włosy mam dłuższe, i pewnie następna buteleczka wystarczy zaledwie na dwa razy. To i tak w przeliczeniu wychodzi dużo taniej, niż podobny zabieg w salonie fryzjerskim :D

2 komentarze:

  1. Ale super relacja! I masz cudne włoski:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, od roku są objęte intensywnym programem pielęgnacji, i już zauważam pierwsze efekty :) Pozdrawiamy i zapraszamy częściej !

      Usuń