wtorek, 18 grudnia 2012

My golden Christmas tree




Dzień, w którym pada deszcz, to dzień który przeklinają kierowcy. Zwłaszcza w moim Wielkim Mieście kilka kropli deszczu potrafi tak dokładnie zakorkować obwodnice, że czasem zastanawiam się, czy nie ma na to jakiejś reguły matematycznej - długość korków rośnie proporcjonalnie do ilości opadów, czy coś w ten deseń ;) Na całe szczęście nie jestem skazana tylko na samochód czy publiczny transport- motor jest wybawieniem w takie "zapchane" dni, bo zmieści się w większość miejsc, którymi auto się nie przeciśnie, a na dodatek w centrum miasta mogę go zaparkować gdziekolwiek bez wnoszenia stosownej opłaty :) Jedyna wada jednośladu to brak bagażnika i człowiek jest na zakupach ograniczony nieco- trzy reklamówki to tak akurat, jedna do plecaka, po jednej do sakiew. Kufer  był na liście prezentów, ale niestety, Mikołaj nie zdążył .....
A do miasta się wybrać musiałam, bo robię w domu rewolucję przedświąteczną, czyli ubieranie choinki i całego domu stosownymi do okazji ozdobami :D 
Wytargałam z piwnicy choinkę, ozdoby, brakujące dokupiłam i wzięłam się do pracy. 










Skarpetkami się muszę pochwalić- dostałam w prezencie od siostry, przypominają mi moją pomocnicę, która niestety od jakiegoś czasu nie mieszka już ze mną, tylko rządzi w domku na wsi ;)

 Pakowanie prezentów to świetna zabawa - pod warunkiem, że pakuje się prezenty dla kogoś. Ja musiałam zapakować prezent dla siebie samej - oczywiście, Mąż zabronił go otwierać aż do Gwiazdki, bo drugiego kupował nie będzie , heh (myślałam, że da się naciągnąć ;)   ). Wiecie, jakie to drażniące, wiedzieć, co jest w pudełku, chcieć tego i musieć czekać jeszcze kilka dni na otwarcie ? Wrrrrrrr......

Największą zabawę miałam, szukając literek do podpisania prezentów :D


Ponieważ co roku ubieram choinkę i stół w inne kolory, potrzebowałam czegoś na obrus. Tym bardziej to skomplikowane, bo stół mam kwadratowy, a większość obrusów jest prostokątna. Zakupiłam kawał białej tkaniny zasłonowej, nieco tkaniny przypominającej złotą siatkę, wstążeczkę, i będę z pomocą mojej singerki coś z tego kombinować :D





Kasia by mi się tu przydała, bo jej z niczego wychodzą cuda ;)
Efektem końcowym na pewno się pochwalę - a Was też już ogarnął "świąteczny szał" ? Jak stoicie z prezentami? Mi brakuje jeszcze jednego najważniejszego, mam nadzieję, ze uda się go zdobyć, ale kciuki mile widziane na wszelki wypadek :)

 

pisała opanowana świątecznym szałem Ruda ;)

8 komentarzy:

  1. Nie wiem czemu, ale... boję się motorów

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie taki diabeł straszny (choć mój akurat wygląda jak diabeł ;) ) jak go malują ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję - a to dopiero początek ;) Mąż ostatnio zapytał, czy znam słowo "minimalizm " - "tak,odparłam, dlatego w sypialni jest tylko jedna świąteczna ozdoba" :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ależ klimatycznie się zrobiło :) slicznie przystrojone:]

    OdpowiedzUsuń