wtorek, 4 grudnia 2012

Green Island - Ireland :)


Będzie zlepkowo nieco. 
Jakoś tak nam się ostatnie dni ułożyły, że na walizkach żyjemy - Kasia podróżowała w ubiegłym tygodniu, w tym lecę ja.Mam dla Was mini podsumowanie z moich wypraw do Krainy Deszczowców vel Zielonej Wyspy, encyklopedycznie zwanej Irlandią :)
Zwykle odwiedzam zachodnią Irlandię, okolic Dublina jeszcze nie miałam okazji poznać, bo zawsze jestem tam przejazdem. Niemniej jednak, ciężko mi uwierzyć w popularny slogan "W Irlandii zawsze leje " ;) Udaje mi się trafić nawet na słoneczną pogodę- aczkolwiek są tacy, co twierdzą, że może zabieram ze sobą hiszpańskie słoneczko  :) Z okna samolotu widok na Irlandię jest niesamowity - dla mnie, przyzwyczajonej do widoku wypalonej słońcem Hiszpanii, zieleń rozciągająca się jak okiem sięgnąć stanowi miłe urozmaicenie. I za każdym razem muszę sobie przypominać, że tam na dole wszystko jest ok- widok samochodów jadących pod prąd w pierwszym momencie wydaje  mi się baaaardzo dziwny ( przyznam się, że najdziwniejsze jest dla mnie to, że oni nawet na rondo wjeżdżają pod prąd, heh ).
Irlandzkie klimaty udzieliły mi się nawet jeśli chodzi o gusta muzyczne - uwielbiam The Cranberries i  Dolores O'Riordan . Zombie  mogłabym słuchać godzinami :D

Oczywiście, tradycją każdego mojego pobytu na wyspie jest karmienie osiołków- bardzo sympatyczne zwierzątka, nie trzeba ich specjalnie zachęcać, wystarczy postukać marchewką w ogrodzenie, i przybiegają z drugiego końca pastwiska :)

W takim klimacie i przy tej pogodzie doskonale sprawdza się skórzana kurtka lub nieprzemakalna parka i kozaki dobrej jakości lub kalosze- tutaj :
kurtka - Stradivarius
kozaki - Tolino

Bywa, że brat zabierze mnie na plażę - z pobudek czysto egoistycznych, co prawda, bo lubi pozować, surfując, więc potrzebny mu ktoś do robienia zdjęć , hahaha :) Obiecałam sobie, że kiedyś to on będzie stał na brzegu z aparatem, a ja na desce ;) Irlandia to raj surferów - mimo, że wody nie należą do ciepłych, to na brak chętnych do ujeżdzania fal  nie można tu narzekać.


Cliffs of Moher - to miejsce warto zobaczyć, niesamowite widoki gwarantowane, urwiska zapierają dech. P
kurtka- Inuvik
spodnie - Pull and Bear
kozaki  - zara
Jak Irlandia, to oczywistym punktem programu jest wizyta w barze- lubię te ich puby. Bardzo wesoły naród, sympatyczni ludzie, często muzyka na żywo, i specyficzny  irlandzki barowy klimat sprawiają, że Guinness nigdzie nie smakuje tak, jak tam :D
W barach można też znaleźć niezwykle błyskotliwe perełki:
Pamiętajmy o tym ;)
Dodatkowym plusem dla mnie jest możliwość odpoczęcia od zgiełku wielkiego miasta - taki chill out od czasu do czasu jest wręcz wskazany  dla zdrowia :)
W międzyczasie przygotowywanie kolejnego posta przez siostrę, rozpakowywania walizki i przestawiania się na odpoczynek zostawiam Was z tą małą prezentacją mojego spojrzenia na Irlandię  :)

Wherever you go and whatever you do, 
may the luck of the Irish be there with you :)


pisała Ruda

2 komentarze:

  1. wygląda pięknie. a o wesołym charakterze Irlandczyków nasłuchałam się już podczas Euro :) coś w tym musi być!

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczera prawda, co mówili na euro, bo to sympatyczny naród :) I kraj tez piekny, mimo deszczu ;)

    OdpowiedzUsuń