niedziela, 30 grudnia 2012

Party night ;)

Nie należę do osób , które można nazwać "party animal", niemniej jednak ostatnia noc w roku jak najbardziej zobowiązuje ;)  Mimo braku konkretnych planów strój przygotować trzeba, bo nigdy nie wiadomo, co się wydarzy ;) Mniej więcej zarys jest - kolacja, a potem impreza "wyjściowa", musiałam wybrać więc coś, co będzie pasować tak na jedno, jak i na drugie :).
Kasia prezentowała stylizację andrzejkową,  ja przedstawię moją sylwestrową :

Ponieważ w ubiegłym roku bawiłam się w kolorach nude- zdjęcia poniżej, ku pamięci ;) - na ten  rok wybrałam całkiem odwrotną gamę kolorystyczną : klasyczna czerń i brokatowe szpilki . Do tego minimalizm w dodatkach - srebrne kolczyki z kuleczką w kolorze szpilek i pierścionek z szafirem. 
Mam nadzieję, że zestaw się sprawdzi :D




sukienka, kolczyki - Mango
szpilki - Stradivarius
pierścionek- prezent od Męża
Dla porównania rok 2011- zebrało mnie na wspomnienia, a ponieważ wg danych moja ubiegłoroczna stylizacja odzwierciedla dokładnie kolorystykę panującą w tegorocznych prognozach karnawałowych, pochwalę się i nią , a co ;)


sukienka - Mango
szpilki - zara
bransoletki - Stradivarius
naszyjnik - Dayaday
reszta biżuterii - gabinet ortodontyczny ;)

Piórka i w tym roku będą modne, mi osobiście podobają się bardzo, poniżej kilka inspiracji - przyznam, że propagandowo i celowo zdjęcia poniżej zostały tu umieszczone ;)



Wszystkie piórkowe spódniczki pochodzą ze Sfery :)

A Wy ? Już wiecie, w czym wystąpicie w Ostatnią Noc Roku ?
My już dzisiaj życzymy Wam udanego pożegnania ze Starym Rokiem i szczęśliwego wejścia w Nowy :)
pozdrawiamy serdecznie
Aga, Kasia i Ruda

piątek, 28 grudnia 2012

czwartek, 27 grudnia 2012

Ireland one more time :)


 Święta spędziłam w Irlandii. Nie mam wyjścia, rodzina rozsypana po Europie, więc latam :) Nieco się obawiałam, bo najpierw samochód odmówił mi posłuszeństwa, następnego dnia autobus komunikacji miejskiej zdechł w połowie trasy, a kolejnego dnia miałam podróżować samolotem - a był to 21 grudzień ;)
Jak widać, przeżyłam ;)
Plan dnia po ciężkiej i długiej podróży ? 
Napój energetyczny, aby zregenerować siły ;) 
Mimo zamieszania i mnóstwa przygotowań do Świąt miałam też czas by nacieszyć się morską bryzą i nawet pobawić w parku linowym :D
 




kurtka, okulary - Mango
spodnie, torebka - Stradivarius
rękawiczki- allegro
kozaki - Botticelli








A nastrój świąteczny ciągle z nami jest :D

pisała  Aga

wtorek, 25 grudnia 2012

Merry Christmas :)


Późno w nocy - nie miałam czasu przed kolacją, niestety- życzymy Wam wszystkim Wesołych Świąt :)




zastawa stołowa- Luminarc
sztućce - Belo Inox Portugal
świeczniki, kieliszki, serwetki - A Loja Do Gato Preto






Liczyliśmy, że Rico coś nam powie o północy, ale uznał, że jednak milczenie jest złotem ;)


pozdrawiamy świątecznie
Aga, Kasia i Ruda

sobota, 22 grudnia 2012

A bit of nostalgia

Post dzisiejszy niewiele wspólnego ma z klimatem świątecznym, no , poza tym, że w dzisiejszym odzieniu, pozbywszy się płaszcza, a nakrywszy fartuszkiem kuchennym, lepiłam z kuzynką pierogi na wigilię :).

Czy wy tez macie taką część garderoby, do której wracacie z nostalgią? Może i nie nosicie już, ale pamiętacie? W moim przypadku to obuwie, przez niektórych szyderczo zwane ortopedycznym- glany :D Samo nazywanie ich ortopedycznymi nie ma nic ironicznego, wbrew opiniom niektórych, bo obuwie tego typu rzeczywiście jest zalecane przy urazach kostki :). Owszem, nie należy do najwygodniejszego i najłatwiejszego typu obuwia, ale za to człowiek czuje się w nich bezpieczniej -mi przynajmniej błogą przyjemność sprawia świadomość, że w razie konieczności samoobrony mogę jednym kopniakiem wyrządzić mnóstwo krzywdy ;) Co dziwne, buty te , przez większość od zawsze łączone z kulturą metalową, na samym początku przez "metalowców" nie były noszone - tak, tak, nasi przodkowie mieli dziwne upodobania i chodzili w białych <adidasach> ;) . Pierwsze glany wypuścił na rynek Dr. Martens, a potem juz poszło z górki :). W tej chwili mamy taką różnorodność wzorów i kolorów, że niektóre z przedstawicieli gatunku ciężko skojarzyć z tradycyjnym wyglądem glana. Oczywiście , fani tego typu obuwia mają ulubione marki, jak to zwykle bywa- ja kocham HD - Heavy Duty. Jest to polska firma, mam do niej sentyment, moje pierwsze glany to były właśnie hadesy, i wbrew pozorom nigdy nie miałam wygodniejszych butów :D Przetrwały wiele lat, nie są jednak niezniszczalne, i niedawno nabyłam kolejne :). Wbrew pozorom, można w nich normalnie chodzić, przydadzą się również motocyklistom - to tak na marginesie, zresztą, kto jeździ motorem, na pewno o tym już wie :D 
I pasują nie tylko do spodni :D

 O moim uwielbieniu  do nadruku paisley pisałam wielokrotnie, podoba mi się niemal na wszystkim :D.


A torebkę już zapowiadałam - prezent od siostry, idelanie trafiający w gust maniakalnej wielbicielki trupich główek ;).

płaszcz - Mango
golf - Pimkie
spódnica - Stradivarius
buty - Heavy Duty
torebka - L.Credi
rękawiczki - zara
okulary - Ray Ban
W świąteczny nastrój już praktycznie totalnie wkroczyłam, prezenty skompletowane, co mnie cieszy niezmiernie. Na pewno jeszcze podzielę się z Wami moim świątecznym wystrojem, bo za stół wigilijny i jego ubranie zabieram się jutro :).

pisała  Ruda

wtorek, 18 grudnia 2012

My golden Christmas tree




Dzień, w którym pada deszcz, to dzień który przeklinają kierowcy. Zwłaszcza w moim Wielkim Mieście kilka kropli deszczu potrafi tak dokładnie zakorkować obwodnice, że czasem zastanawiam się, czy nie ma na to jakiejś reguły matematycznej - długość korków rośnie proporcjonalnie do ilości opadów, czy coś w ten deseń ;) Na całe szczęście nie jestem skazana tylko na samochód czy publiczny transport- motor jest wybawieniem w takie "zapchane" dni, bo zmieści się w większość miejsc, którymi auto się nie przeciśnie, a na dodatek w centrum miasta mogę go zaparkować gdziekolwiek bez wnoszenia stosownej opłaty :) Jedyna wada jednośladu to brak bagażnika i człowiek jest na zakupach ograniczony nieco- trzy reklamówki to tak akurat, jedna do plecaka, po jednej do sakiew. Kufer  był na liście prezentów, ale niestety, Mikołaj nie zdążył .....
A do miasta się wybrać musiałam, bo robię w domu rewolucję przedświąteczną, czyli ubieranie choinki i całego domu stosownymi do okazji ozdobami :D 
Wytargałam z piwnicy choinkę, ozdoby, brakujące dokupiłam i wzięłam się do pracy. 










Skarpetkami się muszę pochwalić- dostałam w prezencie od siostry, przypominają mi moją pomocnicę, która niestety od jakiegoś czasu nie mieszka już ze mną, tylko rządzi w domku na wsi ;)

 Pakowanie prezentów to świetna zabawa - pod warunkiem, że pakuje się prezenty dla kogoś. Ja musiałam zapakować prezent dla siebie samej - oczywiście, Mąż zabronił go otwierać aż do Gwiazdki, bo drugiego kupował nie będzie , heh (myślałam, że da się naciągnąć ;)   ). Wiecie, jakie to drażniące, wiedzieć, co jest w pudełku, chcieć tego i musieć czekać jeszcze kilka dni na otwarcie ? Wrrrrrrr......

Największą zabawę miałam, szukając literek do podpisania prezentów :D


Ponieważ co roku ubieram choinkę i stół w inne kolory, potrzebowałam czegoś na obrus. Tym bardziej to skomplikowane, bo stół mam kwadratowy, a większość obrusów jest prostokątna. Zakupiłam kawał białej tkaniny zasłonowej, nieco tkaniny przypominającej złotą siatkę, wstążeczkę, i będę z pomocą mojej singerki coś z tego kombinować :D





Kasia by mi się tu przydała, bo jej z niczego wychodzą cuda ;)
Efektem końcowym na pewno się pochwalę - a Was też już ogarnął "świąteczny szał" ? Jak stoicie z prezentami? Mi brakuje jeszcze jednego najważniejszego, mam nadzieję, ze uda się go zdobyć, ale kciuki mile widziane na wszelki wypadek :)

 

pisała opanowana świątecznym szałem Ruda ;)